Uzależnienie od hazardu

Uzależnienie od hazardu - wywiad z psychologiem

Uzależnienie od hazardu – to jeden z najważniejszych problemów branży zakładów bukmacherskich i kasyn online. Według badań CBOS z 2015 roku, prawie 16% wszystkich uprawiających hazard (w tym grająca w gry liczbowe Totalizatora sportowego) jest narażonych na uzależnienie od gry na pieniądze. To groźny problem, a redakcja strony bonusowykod.com to dostrzega – stanowczo potępiamy nieodpowiedzialną grę i staramy się z nią walczyć.

O tym jak niebezpieczne są mechanizmy uzależnienia od hazardu oraz jak sobie z nim radzić rozmawiamy z dr Krystyną Kmiecik-Baran, psycholog.

Podejrzewasz u siebie lub osoby Ci bliskiej uzależnienie od hazardu?

Telefon zaufania (codziennie od 17:00 do 22:00):
801 889 880
lub szukaj pomocy wśród Anonimowych Hazardzistów:
881 488 990

Skąd biorą się uzależnienia?

To dosyć trudne pytanie, bo mamy wiele form uzależnień, ale każda z nich powoduje, że zajmujemy się czymś, co sprawia nam dużą przyjemność i po jakimś czasie okazuje się, że nie potrafimy bez tego żyć. Kiedy dochodzimy do etapu, w którym jest to dla nas jedyna przyjemność, zaczynamy z jej powodu zaniedbywać rodzinę, pracę, a rezygnacja z niej powoduje nasze cierpienie – to jest to już uzależnienie.

Konsekwencje są coraz bardziej poważne, np. w przypadku alkoholizmu lub narkomanii tracimy zdrowie, a nawet życie. Uzależnienie od hazardu jest typowo psychicznym uzależnieniem, które daje nam dużą satysfakcję – jest to związane z pewnymi mechanizmami w naszym mózgu, który w wyniku kontynuowania zachowania powoduje wydzielanie się serotoniny i dopaminy, dzięki którym czujemy się radośniejsi.

Kto jest najbardziej narażony na uzależnienie?

Prawdę mówiąc: każdy! Istnieją oczywiście pewne cechy psychiczne, które mogą spowodować, że istnieją ludzie bardziej bierni, którzy poddają się sytuacji, nie mają nad nią kontroli – oni częściej mogą wpadać w uzależnienia. Niemniej jednak każdy, kto ma mniejszą kontrolę nad własnym zachowaniem jest bardziej narażony na to, że nie przerwie ciągu zachowań. Natomiast ludzie, którzy mają większe poczucie kontroli nad swoim zachowaniem, którzy dostrzegają dysproporcję w wypełnianiu pewnych zachowań i zaniedbują innych, mogą powiedzieć “Stop. Wygrałem tyle-i-tyle, robię przerwę, nie idę dalej.” Dochodzi niestety do takich sytuacji, które widziałam na własne oczy, w których gracze siedzą w “pampersach” przy maszynie, bo boją się, że ktoś inny może im zgarnąć “szczęśliwy los”.

Jaki rodzaj uzależnień występuje w polskim społeczeństwie najczęściej?

Alkoholizm – to występuje w polskim społeczeństwie najczęściej. Myślę jednak, że w tej chwili dołącza do niego, a może nawet już go wyprzedza, uzależnienie od internetu. Bez komórki, bez smartfona nie potrafimy żyć. Wystarczy zaobserwować ludzi np. w pociągach: każdy czegoś szuka, sprawdza, czyta…

A jak wśród tych uzależnień ma się uzależnienie od hazardu? Czy ono jest częste w porównaniu do tych najbardziej dominujących?

Spotyka się je, ale jednak rzadziej. Kiedyś dostęp do gier hazardowych był łatwiejszy, maszyny stały nawet w sklepach.

Z hazardem, jak z niemal każdym uzależnieniem, nieodłącznie związane są pieniądze: trzeba je mieć, by móc grać. Aby uzależnić się od internetu nie trzeba ich zbyt wielu; aby pić alkohol człowiek musi mieć pieniądze, tak samo, gdy chce uprawiać hazard.

Kogo uzależnienie od hazardu dotyka najczęściej?

Gdyby brać pod uwagę wiek, to hazard dotyka bardziej osoby w wieku od około trzydziestu do pięćdziesięciu lat. To wtedy zaczynamy faktycznie zarabiać.

W większym stopniu uzależnienie od hazardu spotyka się wśród osób lepiej zarabiających, chociaż potem zaczynają się problemy i długi. Widziałam ludzi, którzy stracili całe majątki, domy. Na przykład w Kanadzie widziałam jak niektórzy z kasyna wyszli w skarpetkach – tracąc wszystko.

Z jakimi innymi problemami najczęściej łączy się uzależnienie od hazardu?

Generuje ono określone konsekwencje. Zaniedbuje się pracę, zaniedbuje się rodzinę, na zaawansowanym etapie okrada się własną rodzinę, oszukuje. Traci się dobre relacje z dziećmi, traci się też zainteresowania, marzenia, traci się wszystko – ponieważ jedynym celem w życiu takiego człowieka jest zdobycie pieniędzy, by można było pograć. Konsekwencje są więc bardzo poważne, także dla otoczenia uzależnionego.

No właśnie: dla kogo uzależnienie od hazardu jest najbardziej dotkliwe?

Dla otoczenia. To są rodzice, to są dzieci, to jest żona lub mąż, to są koledzy z pracy… Największe konsekwencje dotykają oczywiście rodzinę i najbliższych przyjaciół. Nałogowi hazardziści nie potrafią funkcjonować nigdzie, wciąż myślą o tym, że jeśli zaraz zagrają, to może wygrają wielkie pieniądze.

Oczywiście cierpi na tym też sam uzależniony, który musi się w pewnym momencie opamiętać, bo się całkowicie zatraci i straci swoje życie. Część rodzin, gdy widzi problem typu hazard lub alkohol, po prostu ucieka od takiej osoby i jest to prawdę mówiąc najrozsądniejsze rozwiązanie w momencie, gdy nie widać żadnych zmian w zachowaniu takiej osoby, kryzys trwa. Osoby uzależnione nabierają cech psychopatycznych: potrafią manipulować, oszukiwać rodzinę i przyjaciół, by zdobyć pieniądze czy też cokolwiek innego, co by im pozwoliło grać. To zabijanie własnej psychiki – jeśli koncentrujemy się tylko na jednej czynności i to ona jest dla nas najważniejsza w życiu, to tracimy wszystko. Siebie także: nie mam niczego, nie mam już nawet marzeń, na niczym mi nie zależy. Chodzi już tylko o to, by drażnić ośrodki przyjemności w mózgu i czekać, aż stanie się coś wielkiego, co przyniesie wielkie pieniądze.

Przypomina mi się doświadczenie, o którym często opowiadam studentom: w Stanach Zjednoczonych w latach 50. przeprowadzano badania nad uzależnieniem, do którego wykorzystywano zwierzęta. Wpuszczono kotom elektrody do ośrodków przyjemności w mózgu. Mogły one same drażnić sobie te ośrodki poprzez naciskanie przycisku. Badacze pozwalali kotom na korzystanie z przycisku bez zadnych ograniczeń. Te biedne zwierzęta zdychały z głodu i pragnienia pomimo że obok stała woda i jedzenie – one nie były w stanie przerwać tego drażnienia i umierały. Zadrażniały się na śmierć.

Można porównać uzależnionych graczy do tych kotów: siada taki przy maszynie i przyciska, czym drażni sobie własne ośrodki przyjemności. Silne uzależnienie dokładnie tak wygląda.

Wróćmy może do początku: jak rozpoznać w sobie albo w osobie bliskiej takie uzależnienie?

Jest to rozpoznawalne: kiedy ciągnie mnie to, rezygnuję z innych działań, idę marnować pieniądze – to już powinien być sygnał, że dzieje się ze mną coś nie tak, że tracę kontrolę. Jeśli ktoś chce się sprawdzić, niech zrobi sobie przerwę. Czy mogę wytrzymać? Ile mogę wytrzymać? Czy ciągle myślę o graniu?

Miałam studenta uzależnionego od komputera i ten komputer mu się zepsuł. Był to bardzo dobry student, a przestał w ogóle funkcjonować, na uczelni i w pracy. Pojawiły się objawy odstawienia, łącznie z drżeniem rąk, poceniem się i paniką. Jego komputer był w naprawie przez tydzień, a chłopak o niczym innym nie myślał. Był to wyraźny sygnał, że jest już uzależniony.

Czy jeśli sami w sobie nie jesteśmy w stanie rozpoznać problemu, czy ktoś z naszego otoczenia może nam go wskazać i uzmysłowić?

Najczęściej to właśnie rodzina o tym mówi. “Coś z Tobą nie tak”, “Przestań”, “Zmień swój styl życia”, ale wtedy też najczęściej osoba uzależniona odrzuca tego typu informacje, nie akceptuje tego.

Jak można poradzić sobie z własnym uzależnieniem?

Najważniejsza jest motywacja, silny bodziec, który powoduje, że zaczynam się zastanawiać nad tym, co robię. Jeden z uzależnionych od alkoholu powiedział mi kiedyś, że on dobrze sobie radził i doskonale funkcjonował, ale wieczorami zawsze wypijał alkohol i trwalo to bardzo długo. Aż dostał kiedyś telefon od bliskiej osoby z rodziny, która powiedziała mu, że zrywa z nim wszelkie kontakty i nie ma zamiaru nigdy nawiązywać ich ponownie. Pyta: “Dlaczego?”. Osoba odpowiedziała mu, że dostała w nocy wiele dziwnych smsów. Sprawdził więc swoją komórkę i stwierdził: “Przecież to nie ja pisałem! Nie mogłem czegoś takiego napisać, to nie ja!”. I to było dla niego sygnałem, że nie ma kontroli w ogóle nad tym, co się z nim dzieje, robi krzywdę innym i nawet o tym nie wie. Było to dla niego tak silne uderzenie, że w tym momencie podjął decyzję, że to koniec.

Ja sama kiedyś paliłam. W tamtych czasach paliłam papierosy zachodnie, które trzeba było sobie u jakiejś pani załatwić. W pewnym momencie tego palenia, kiedy kolejny raz prosiłam panią w kiosku, żeby mi zostawiła paczkę jakichś Cameli albo Marlboro, poczułam wstyd: “Holender, po co mi to? Dlaczego ja mam tu żebrać o papierosy?! Kobieto, zastanów się nad sobą!”. Stwierdziłam, że nie będę się uzależniać – nawet nie od papierosów, ale od jakiejś pani kioskarki, którą muszę błagać i prosić o przysługi. Minęło już od tego momentu kilkadziesiąt lat, ale to był właśnie ten sygnał, że coś ze mną nie tak, że muszę się upokarzać, prosić, uśmiechać się, wymieniać jakimiś dobrami, żeby ona zostawiła mi te papierosy. To był dla mnie sygnał. Dla innych te sygnały są różne. Ale podkreślam, że najważniejsza jest silna motywacja, by samemu poradzić sobie z własnym uzależnieniem.

Co jest najtrudniejsze, gdy trzeba walczyć z własnym uzależnieniem?

Tak naprawdę to kwestia przetrwania. Czasem jest to kilka miesięcy, czasami pół roku, które trzeba wytrzymać. Uzależnienie jest chorobą – to choroba mózgu, gdzie chęć, przymus, są na tyle mocne, że podążamy za nimi i nie działają w nas hamulce. Jeżeli wytrzymamy ten krótki moment i mózg będzie wysyłał nam wiadomość “Nie musisz”, to będziemy w stanie to opanować.

Oczywiście samo opanowanie sytuacji wymaga czasu, przy silnych uzależnieniach około 2 lat, w przypadkach uzależnień behawioralnych może nieco krócej, ale wymaga to wysiłku.

Pamiętam opowieść kobiety uzależnionej od alkoholu: miała ciężką sytuację rodzinną, umarła jej matka, którą opiekowała się przez wiele lat. Zaczęła sięgać po alkohol, piła potężnie przez całe lata, aż w końcu zgłosiła się do lekarza i zaprzestała picia. Ale miała taki moment, że wstała kiedyś w nocy z myślą “Muszę się napić”. To było nie do opanowania. Ubrała się, ale powoli. Szła, ale powoli. Po schodach schodziła z kołaczącym się wciąż “Muszę się napić”, ale jednocześnie pojawiały się inne myśli: “A może nie dojdę”, “A może upadnę i złamię sobie nogę i to mnie uchroni przed dojściem do tego nocnego”… Ale kiedy już w końcu dotarła pod ten sklep – wróciła.To, co przeżyła przez tę całą drogę, pokazało jej, że działają w niej mechanizmy hamowania i potem było jej już tylko łatwiej.

Jak poradzić sobie z uzależnieniem bliskiej nam osoby?

To bardzo trudne, ponieważ osoby uzależnione ukrywają to, chowają się z tym, maskują, tłumaczą. Powinno skierować się od razu do specjalistów, którzy pomogą i zapewnią terapię.

W przypadku uzależnienia potrzebna jest przede wszystkim terapia behawioralna, czasami brutalna. Na przykład w Niemczech alkoholikom zabiera się wszystko, są zamykani na pewien czas – oczywiście pilnując, by nie zrobili sobie krzywdy, ponieważ pojawiają się silne lęki, arytmia serca itp. – i oni muszą poradzić sobie sami z tym, co dalej ich spotka. Po prostu cierpią.

Jeśli chodzi o uzależnienia musi być, szczególnie na początku, kontrola zewnętrzna, ponieważ nałogowcy mają zaburzoną kontrolę wewnętrzną. Izolacja, pozbawienie pieniędzy.

Co jest najważniejsze podczas terapii uzależnienia od hazardu?

Znalezienie innej motywacji, aby jedynym powodem do życia nie był hazard. Musi znaleźć się wartość, która będzie dla takiej osoby ważna. Bardzo ważna jest także kontrola zewnętrzna: takiemu pacjentowi trzeba pomóc. Czasami będą to nawet środki farmakologiczne, które osłabiają chęć działań i hamują emocje. Jest to jednak zawsze długa praca.

W przypadku hazardzistów terapia przy pomocy farmakologii ma jednak mniejsze znaczenie – dla nich najlepsza jest grupa wsparcia. Mówimy tu znowu o kontroli zewnętrznej: ci, którzy wyszli z nałogu, pilnują tych, którzy mają z tym problem, nie pozwalają na to, by coś się działo z taką osobą. To chyba najbardziej skuteczny sposób. Szukają wspólnych zainteresowań, rozmawiają o problemach, pilnują się nawzajem. W Stanach Zjednoczonych istnieją nawet specjalne ubezpieczenia zdrowotne na leczenie kolegów z grupy wsparcia, kierowanie ich do specjalnych ośrodków terapeutycznych. U nas niestety nie ma jeszcze ośrodków, które zajmowałyby się wyłącznie terapią uzależnień od hazardu.

W jaki sposób może pomóc hazardzistom sama branża hazardowa?

To jest wybór. Hazard nie jest zabroniony prawem, jesteśmy wolnymi ludźmi i powinniśmy mieć kontrolę nad własnym zachowaniem. Oczywiście w ramach CSR-u, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu, branża hazardowa powinna wspomagać los tych, którzy nie nie potrafią nad sobą zapanować, np. wpłacając pewne kwoty na cele prowadzenia ośrodków terapii.

Czy wprowadzenie możliwości nałożenia dziennego limitu stawek w serwisach bukmacherskich to dobry kierunek?

To na pewno dobry kierunek, co do tego nie ma wątpliwości. To wyraz troski nad tymi, którzy nie mają kontroli. Problem polega na tym, że jeśli hazardzista ustawi sobie blokadę w jednym miejscu, może pójść grać gdzie indziej i oszukać samego siebie.

Jak zapewnić sobie bezpieczeństwo przy hobby, jakim jest hazard? Jak nie wpaść w nałóg?

Hazardziści mają duże zapotrzebowanie na adrenalinę. Sama się kiedyś nad tym zastanawiałam: gdzie jeszcze mogą tę adrenalinę zdobywać? Niektórzy idą w góry, skaczą z wysokości… Trzeba znaleźć miejsca, gdzie można bezpiecznie dawkować sobie adrenalinę, bo to od niej też jest się uzależnionym. Jest z tym jednak problem, bo to, co faktycznie wyzwala w adrenalinę łączy się z pewnym niebezpieczeństwem: szybka jazda, zatrudnienie się w brygadzie antyterrorystycznej. Niektórym jednak wystarcza za to np. paintball – są emocje, ale jest stosunkowo bezpiecznie.

Czy zwykłe uprawianie sportu, przyłączenie się do jakiejś drużyny i granie z nią meczów, zakładanie się samemu ze sobą: “Dziś wygram, czy nie” – jest sposobem na ograniczenie własnego zapotrzebowania na hazard?

Tak, to pozytywny sposób!

Który moment w życiu jest dobry, by wypróbować hazardu jako hobby?

Hazard jako hobby sam w sobie jest niebezpieczny.

Tak samo, jak u smakoszy win?

Są smakoszami do momentu, w którym codziennie muszą wypić. Hazard to niebezpieczne hobby.

Do kogo możemy się zgłosić w pierwszej kolejności, gdy zauważymy problem z hazardem u siebie albo u osoby nam bliskiej?

W przypadku hazardu powinien być to psycholog, który pomoże w skierowaniu do odpowiedniej grupy terapeutycznej. Niestety, uważam, że jeśli chodzi o hazard, to terapia indywidualna jest nieskuteczna. Spróbowałabym szukać grupy wsparcia dla takiej osoby. Jeśli jest to dopiero początek, to można zacząć od opracowania “programu naprawczego” z pacjentem, ewentualnie wspólnie z rodziną, czy przyjaciółmi.

Czy dobrym pierwszym krokiem byłaby jakakolwiek grupa wsparcia, nawet chodzenie na spotkania AA?

Tak, jak najbardziej. Pewne mechanizmy są takie same, więc to bardzo dobry pomysł.

A może samo przejdzie?

Niektórzy hazardziści zdrowieją, kiedy skończą im się pieniądze. Ale aby poradzić sobie z nałogiem samemu, trzeba mieć bardzo silną motywację. Rzadko przechodzi samo – znam takie osoby, które poradziły sobie z tym same, ale to bardzo rzadkie zjawisko. Pomoc z zewnątrz jest potrzebna, każdy rodzaj uzależnienia to choroba mózgu i traci się nad wszystkim kontrolę. Jest się pod wewnętrznym przymusem zrobienia czegoś, przez co tracimy zdrowie i szkodzimy naszemu najbliższemu otoczeniu.