Tekst zawiera treści reklamowe | 18+ | Obowiązuje regulamin
Guardiola – hiszpański cudotwórca podbija Anglię

Guardiola – hiszpański cudotwórca podbija Anglię

Był znakomitym piłkarzem, dziś jest jednym z najlepszych trenerów świata. Pep Guardiola prowadzi Manchester City po kolejny tytuł mistrzów Anglii, ale apetyt ma na znacznie więcej. Celem śpiących na pieniądzach właścicieli „The Citizens” jest odniesienie spektakularnego sukcesu w Europie. Możesz ich obstawiać u wszystkich legalnych bukmacherów w Polsce!

Guardiola za sterem

Guardiola do Manchesteru trafił z Monachium. Z Bayernem zdobył praktycznie wszystko, co było do zdobycia. Oprócz tego, że jako trener osiągał znakomite wyniki w Bundeslidze, czy Pucharze Niemiec, to jeszcze miał wspaniały wpływ na piłkarzy. Najlepszym i najbliższym polskim kibicom przykładem niech będzie Robert Lewandowski. To pod okiem Hiszpana kapitan reprezentacji Polski zmienił się ze znakomitego napastnika w gwiazdę futbolu i jednego z kilku najlepszych piłkarzy na świecie. Skala rozwoju „Lewego” zaskoczyła chyba nawet samego Guardiolę, choć trener wielokrotnie podkreślał, że Polak jest najbardziej pracowitym piłkarzem, z którym miał okazję pracować (a przecież prowadził wcześniej FC Barcelonę z Leo Messim na czele). Polak odwdzięczał się bramkami i zaskakiwał raz po raz. Tak było choćby w meczu z VfL Wolfsburg, kiedy Lewandowski w dziewięć minut wpakował rywalom pięć bramek, bijąc wszelkie rekordy. Zdjęcie trzymającego się za głowę Guardioli obiegło wtedy piłkarski świat.

Monachium (3 mistrzostwa Niemiec, dwa Puchary Niemiec, Superpuchar UEFA, klubowe mistrzostwo świata) było kolejnym przystankiem w karierze Hiszpana. Wcześniej nieźle namieszał w Barcelonie, gdzie zdobył 3 mistrzostwa Hiszpanii, 2 Puchary Króla, dwa triumfy w Lidze Mistrzów, dwa w Superpucharze UEFA, dwa w klubowych mistrzostwach świata. Z Niemiec przeprowadził się do Anglii, konkretniej do Manchesteru. Pierwszy sezon skończył na 3. miejscu, tytuł zdobył dopiero za drugim podejściem. Co jednak bardziej bolesne, nie udało się osiągnąć żadnego sukcesu w Europie. W pierwszym sezonie rządów Guardioli w Manchesterze, City awansowali z grupy C, odnosząc bardzo cenne i ważne dla trenera zwycięstwo 3:1 nad Barceloną. W 1/8 finału „The Citizens” wpadli na Monaco z Kamilem Glikiem i byli murowanymi faworytami do awansu. Tym bardziej, że w Manchesterze ekipa polskiego obrońcy przegrała 3:5. W rewanżu Glik i spółka wyszarpali jednak wygraną 3:1 i przeszli dalej. Rok później było lepiej, ale znów skończyło się rozczarowaniem. W grupie Anglicy wygrali 5 meczów z rzędu, przegrali dopiero na wyjeździe z Szachtarem w ostatniej kolejce. Basel w dwumeczu pokonali 5:2 i doszli do ćwierćfinału z Liverpoolem. Tam jednak na głowy „The Citizens” wylany został kubeł zimnej wody, skończyło się dwiema porażkami 0:3 i 1:2. Wprawdzie City zrewanżowali się w lidze, ale niedosyt pozostał.

W tym roku City europejską kampanię zaczęli od porażki 1:2 z Lyonem, potem przyszły trzy wygrane z rzędu (2:1 z Hoffenheim i 6:0 i 3:0 z Szachtarem). W Premier League też prowadzą, bez porażki w 12 meczach. Problem, w tym, że właścicielom lokalne sukcesy przestają wystarczać. Guardiola, mimo sowitej pensji w Manchesterze, także ma ambicje znacznie wykraczające poza sukcesy w Anglii. Właśnie odniósł prestiżowe zwycięstwo 3:1 w derbowym meczu z Manchesterem United, prowadzonym przez Jose Mourinho. Ekipa portugalskiego trenera była całkowicie bezradna, jedyny strzał na bramkę była w stanie oddać z rzutu karnego. Wszystko to jednak przestanie mieć znaczenie, jeśli „The Citizens” znowu w Europie będą stanowili tylko tło dla innych.